Reżyseria: S. Manasvi
Występują: Tusshar Kapoor, Amrita Rao
Premiera: 13 maja
Czas trwania: 146 minut
Język: hindi

 

Jak dziś pamiętam wrażenia po pierwszych obejrzanych filmach, w których gwiazdą number one był Tusshar Kapoor. Krótko mówiąc – chłopak mi się nie spodobał. Nie ujął mnie zupełnie niczym. Chwalony przez krytyków, lubiany przez widzów, mnie odpychał. Dopiero, w którymś momencie zyskał, jako tako, moją sympatię. Dzisiaj nadal utrzymuję, że jego umiejętności aktorskie mnie nie przekonują, niemniej sprawia wrażenie niezwykle ujmującego, wiecznie uśmiechniętego i uczciwego młodego mężczyzny. Wystarczy na niego spojrzeć, by doznać takiego uczucia. W tym przeświadczeniu utwierdzą nas role, które wybiera. Natomiast druga sława to Amrita Rao. Tej dziewczyny chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Młodziutka, urocza panna z powodzeniem wciela się w role chłopczyc (Main Hoon Na), a także typowo dziewczęce (Love U … Mr. Kalakaar!) Ta dwójka spotkała się w 2011 roku na planie filmowym z zamiarem stworzenia wspólnie z ekipą  komedii romantycznej, która bawi, a jednocześnie chwyta za serce.

Sahil to absolwent architektury, który nie pracuje w zdobytym zawodzie. Żyje z dnia na dzień, nie przejmuje się finansami, po prostu czerpie pełnymi garściami z tego, co oferuje mu los. Jak sam siebie nazywa jest artystą. Zajmuje się rysowaniem i projektowaniem komiksów, a marzy o własnej, autorskiej kreskówce. Pewnego dnia na swojej drodze spotyka Ritu – córkę bogatego biznesmena. Dla firmy jej ojca ma przygotować projekt maskotki reklamującej najnowszy produkt przedsiębiorstwa. Stopniowo Sahil i Ritu zakochują się w sobie. Jednak wszyscy wiemy, że związku nie można budować na kłamstwie. Kiedy wychodzi na jaw prawdziwa tożsamość Ritu na drodze do szczęścia pary staje ojciec dziewczyny. Diwan jest silnym mężczyzną, który do wszystkiego doszedł ciężką, uczciwą pracą. W dodatku, ze względu na tragiczną historię z przeszłości, odczuwa niechęć do artystów. Odczuwa niechęć to mało powiedziane  😉 Dlatego postanawia, że jego jedyna córka nie poślubi Sahila. Wbrew wcześniejszym zapewnieniom zmienia zdanie i stawia przed chłopakiem zadanie z góry skazane na niepowodzenie. Jeśli podoła – odda mu Ritu, jeśli nie – musi o niej zapomnieć.

Fabuła czegoś Wam nie przypomina? Każdy powinien od momentu przeczytania opisu mieć skojarzenie z filmami lat 90. Konwencja według, której ośrodek akcji stanowiła historia miłosna dwóch młodych ludzi. On  biedny, ona bogata. Ich rodziny mają inne spojrzenie na świat i wartości rodzinne. Zakochani sprzeciwiają się woli starszych, mimo to nadal zachowują szacunek i ostatecznie są w stanie zrezygnować z miłości życia. Jakkolwiek liczą się z porażką, z podniesionym czołem stają do walki o prawo do kochania oraz bycia szczęśliwym.  Swego czasu uwielbiałam filmy bazujące na tym oklepanym koncepcie. Do tej pory mogę bez krytycznych uwag oglądać takie filmy jak: Jab We MetDDLJKKKG czy Hulchul. To moja słabość – starszym produkcjom mówię tak, ale tym współczesnym utrzymanym właśnie w tej konwencji stanowcze nie.

Love U … Mr. Kalakaar! jest dokładnie takim filmem. Na swój sposób przedstawiana opowieść jest urocza i posiada wszystkie elementy, za które fani pokochali Bollywood. Mamy groźnego ojca martwiącego się o jedyną córkę, uczciwego bohatera, który nie zrobi nic, co mogłoby zagrozić honorowi ukochanej dziewczyny oraz heroinę walczącą za oboje. Na koniec, niczym wisienka na torcie, nawet dobra muzyka. Dziesięć lat temu film takiego debiutującego reżysera, jakim jest Manasvi, odniósłby sukces. Wedy jeszcze widzowie oczekiwali produkcji w tym stylu. Dzisiaj mało kto chce oglądać coś co już było. Zostaje tylko sposób realizacji i nowe pomysły na urozmaicenie obrazu. Tutaj tego nie ma. Wręcz przeciwnie – nie mogłam pozbyć się wrażenia, że twórca zatrzymał się na etapie kina lat 90. Nie ma tu nic nowego, nic co może zaskoczyć.

Nadal do mnie nie dociera, że, zarówno Tusshar jak i Amrita, zgodzili się zagrać w tej totalnie przeuroczej produkcji. Nie mogę im jednak zarzucić, że się nie postarali. Wszyscy aktorzy wypadli nieźle i wielu z nich utrzymuje całkiem dobry poziom.  Amrita prezentuje się ślicznie w typowo dziewczęcych ubraniach, a Tusshar świetnie wczuł się  w rolę mdłego marzyciela 😀 Moją uwagę przykuł pan Diwan, którego nie miałam okazji jeszcze widzieć na ekranie. Idealnie pasował do roli ojca. W dużej mierze efekt ten  osiągnął dzięki potężnej i władczej postawie oraz silnemu, bardzo głębokiemu głosowi. Poszperałam w źródłach i wychodzi na to, że w najbliższym czasie spotkam się z nim ponownie 🙂 Prawdę mówiąc to już nie mogę się doczekać. Ram Kapoor zasługuje na to, by przyjrzeć mu się o wiele dokładniej.

W mojej ocenie Love U … Mr. Kalakaar! jest obrazem bardzo słabym, stereotypowym, który wiernie naśladuje kino lat 90 i początków XX wieku. Chociaż mi się nie podobało i ciągle zerkałam na zegarek, czy to już koniec (co mi się nie zdarza), nie oznacza, że Wam się nie spodoba. Ładnie nakręcony, z ciekawą muzyką, z dobrą obsadą – tyle, że mało intrygującym scenariuszem. Tęsknicie za starym Bollywoodem, jeśli tak nie ma co się zastanawiać – sięgnijcie po Love U … Mr. Kalakaar! 😉

Udostępnij: