Reżyseria: Nagesh Kukunoor
Występują: Hetal Gada, Krrish Chhabria, Vipin Sharma, Gulfam Khan
Premiera: 17 czerwca
Czas trwania: 106 minut
Język: hindi

Dzieci to istoty, które potrafią rozczulić do granic swoim prostym sposobem myślenia. Smakują świat wszystkimi zmysłami. Są otwarte, ufne oraz świadome tego, że potrzebują pomocy dorosłych. Nie wstydzą się o nią prosić. Ich pragnienia nie wyróżniają się niczym szczególnym. Urzekają spontanicznością oraz często, zabawnie zaskakującą, szczerością. Pojmowanie przez nie rzeczywistości polega na kontraście. Jest przyjemność i cierpienie – ludzie są dobrzy i źli – można być smutnym lub radosnym. W tym wszystkim jest jeszcze miejsce na samodzielne odkrywanie życia: doświadczanie, poznawanie, smakowanie. Właśnie ta możliwość samostanowienia i podjęcia ryzyka jest dla nich najbardziej fascynująca. Nie bez powodu pokusiłam się o taki, trochę banalny, wstęp. Film, o którym dzisiaj przeczytacie taki właśnie jest. Konwencjonalny. Szablonowy z nieskomplikowaną fabułą. Kolejny z dziecięcymi bohaterami, ale jeden z niewielu autentycznie pięknych i poruszających.

Dziesięcioletnia Pari i ośmioletni Chotu to rodzeństwo, mieszkające razem w ciotką i stryjem w jednej z radżasthańskich wiosek. Chłopiec jest niewidomy od kilku lat, dlatego to ukochana siostra jest dla niego najbliższą opiekunką. Dziewczynka obiecała mu, że nim skończy dziewięć lat odzyska wzrok. Dzień urodzin nieubłaganie zaczyna się zbliżać, zaś Pari czuje się coraz bardziej bezradna. Mała bohaterka nadzieję na uzdrowienie brata upatruje w gwiazdorze Bollywood – Shah Rukh Khanie. Rodzeństwo postanawia udać się w długą podróż, aby osobiście poprosić aktora o pomoc.

Historia bazująca na dramacie niewidomego dziecka – prosta, urocza i miejscami naprawdę zabawna. Kreacje dziecięce bardzo dobrze nakreślone, jeszcze lepiej zagrane. Pari z racji wieku jest tą bardziej odpowiedzialną. Jej zapatrzenie i wiara w bollywoodzkiego aktora są rozkoszne. Zaś Chotu to taki odważny łobuziak. Ten z kolei jest ogromnym fanem Salmana Khan’a. Różnice w zamiłowaniach filmowych dzieci doprowadzają często do kłótni na tym tle. Maluchy zestawiają wrażliwość SRK’a z brawurą Salmana. Jakby nie patrzeć porównanie dość adekwatne do filmografii obu aktorów 🙂

Oprócz pokazania widzom nieszczęścia głównych bohaterów, którym jest niepełnosprawność Chotu, widz poznaje też ich bliskich – kochanego stryja, chcącego dać swoim podopiecznym choć odrobinę radości. Starszy pan często zabiera je do pobliskiej miejscowości, by te mogły oglądać bollywoodzkie produkcje. Z drugiej strony jest niemiła ciotka, którą obwinia się o ślepotę chłopca. W chwili opuszczenia przez dzieciaki wioski zaczynają pojawiać się kolejni bohaterowie. Kierowca samochodu, członkowie orszaku weselnego, pielgrzym, amerykański hipis niosący pokój i inni. Oczywiście wytrawny widz z niecierpliwością będzie oczekiwał na pojawienie się czarnego charakteru. Co do tego, że się pojawi nie można mieć wątpliwości, bowiem zbyt sielsko być nie może. Dla mnie to taki mały zgrzyt. Wolałabym jednak, by twórcy poszli w przeciwnym kierunku i do końca pociągnęli tę pogodną opowieść. Mimo wszystko… rozumiem tego typu zagranie, ponieważ w ten sposób pokazano, że nie każdy kogo spotykamy na naszej drodze jest dobry oraz przyjazny. Szczególnie dzieci powinny kierować się czujnością, zasadą ograniczonego zaufania, czy po prostu czystym rozsądkiem.

W Dhanak nie uświadczymy gościnnego występu SRK’a. I dobrze – skomercjalizowałby tylko ten wybitny w swojej prostocie obraz (laureat nagrody na Festiwalu Filmowym w Berlinie). Jakkolwiek na ekranie go nie ma, przewija się non stop w rozmowach. Stanowi powód podróży. Nie zaliczyłabym tej produkcji do kina drogi. Z prostego powodu… W moim rozumienie istota tych filmów polega na pewnej wewnętrznej przemianie, zaś bohaterowie są obarczeni już jakimś większym doświadczeniem życiowym. Zaś ono determinowane jest przez wiek. W Dhanak tego nie ma. Bohaterowie, którymi są kilkuletnie dzieci zbyt mało jeszcze przeżyły, by podróż odcisnęła na nich niezwykle silne piętno. Do pewnej zmiany faktycznie dochodzi, ale akurat nie do charakterystycznej dla – właśnie kina drogi.

Napisać, że ten film jest dobry to za mało. Nawet pisząc ‚bardzo dobry’ to nie wystarczy. On jest po prostu piękny, niezwykle pogodny, z promiennymi odtwórcami głównych ról. Prosty i momentami przewidywalny, ale mający swój urok. Niebywały urok.

Udostępnij: