Reżyseria: Nikhil Advani
Występują: Akshaye Khanna, Govinda, Sunil Shetty, Urmila Matondkar, Boman Irani
Premiera: 19 października
Czas trwania: 96 minut
Język: hindi, angielski

Na Delhi Safari naprowadziła mnie Red, która wspomniała o nim w komentarzu, przy okazji wpisu, o filmie animowanym Arjun: The Warrior Prince. Zwiastun wywołał wtedy pozytywne wrażenie i zanotowałam sobie w pamięci owy tytuł. A że teraz obudziło się we mnie spore zainteresowanie, tego rodzaju produkcjami (jakiś czas temu widziałam „Samoloty”, „Turbo” i „Khumbe”) oraz tym, co dystrybutorzy oferują najmłodszym, postanowiłam w końcu przyjrzeć się bliżej historii zaproponowanej przez studio ‚Krayon Pictures’.
Do wyboru jest wersja z dubbingiem angielskim, w której głosu poczciwym zwierzętom użyczają m.in. Tom Kenny (Alex – papuga), Tara Strong (Yuvi – mały leopard), Vanessa Williams (Begum – leopard) i Carlos Alazraqui (Bajrangi – małpa). Skłamałabym, gdybym napisała, że te nazwiska mówią mi cokolwiek … Dlatego z większym zapałem wzięłam się wpierw za wersję w języku hindi (obejrzałam dwie, aby móc porównać dubbing). Tutaj bez problemu rozpoznamy znajome nam głosy. Przede wszystkim charakterystyczny Sunil Shetty (Sułtan -leopard), Boman Irani (Bagga – niedźwiedź), Akshaye Khanna (Alex), Urmila Matondkar (Begum) i mój ulubieniec, Govinda (Bajrangi).
Yuvi to młodziutki, radosny lampart. Jego ojciec, Sułtan, zostaje zastrzelony przez ludzi, którzy w miejscu dżungli, chcą postawić kompleks mieszkaniowy. Jej mieszkańcy stają przed dramatycznym wyborem – porzucić swój dom, czy skazać się na pewną śmierć.  Grupa zwierząt: małpa, niedźwiedź i dwa lamparty, obmyślają plan skłonienia ludzi do zmiany stanowiska. Potrzeba im tylko kogoś, kto włada ich językiem. Okazuje się, że pomóc może papuga o imieniu Alex. Niestety ta nie wykazuje entuzjazmu. Mimo wszystko bohaterowie wyruszają w długą drogę do Delhi. Nadszedł czas wytłumaczyć ludziom, że natura też ma swoje prawa!
Trudno nie dopatrywać się tutaj analogii do kultowego już Króla Lwa. Młode szczenię w niebezpieczeństwie, śmierć głowy rodziny, no i szalone hieny z wiecznie wybałuszonymi oczami. Można wymienić jeszcze trochę tego typu podobieństw. Pewne elementy się zgadzają, jednak oba filmy tak naprawdę są całkiem inne. Jak dla mnie to pierwsze skojarzenie widza Simby z Yuvim, a Sultana z Mufasą jeszcze lepiej wpłynie na sam odbiór obrazu. Dzięki czemu już na samym początku zostajemy do filmu nastawieni pozytywnie.

Od strony technicznej film jest doskonale przygotowany do przyswojenia przez najmłodszą publikę. Ci co chodzą do kina z dziećmi zapewne zauważyli, że z reguły tego typu filmy kierowane są właśnie do nich. Jednak dialogi, sarkazm, humor, ogólny sens obrazu jest czytelny głównie dla dorosłego widza. Dziecko będzie się świetnie bawić widząc kolorową dżunglę i wielu bohaterów. Dorosłego będą bawiły skojarzenia oraz wszelkie aluzje, które przemycają do swej produkcji twórcy.

Tak samo jest tutaj. Przekaz jest jasny i klarowny. Życie pędzi, gna do przodu, człowiek chce wszystkiego więcej i więcej, no bo przecież to mu się prawnie należy. Bohaterowie Delhi Safari mówią stop! Oni też mają uczucia, rodziny, swoje domy. Ludzie muszą zrozumieć, że na planecie, na której tak się rządzą, nie są sami. Natura pełni jedną z najistotniejszych ról w ich życiu. Jest szansą na przetrwanie. Należy z nią współgrać, a nie ją degradować. A jeśli sytuacja tego wymagać będzie to przyroda i tak upomni się o swoje.

Zrobiło się poważnie … 🙂 Niemniej prócz sensownego przesłania, w filmie znajdziemy też całą masę barwnych postaci. Jedne zagoszczą na ekranie na moment, inne na dłużej. Mimo to każda z nich w pewien sposób nas rozśmieszy. Flamingi swoim wyglądem tancerzy i dialogami o dawnych tournee, hieny same z siebie są niezwykle zabawnymi postaciami. Jest jeszcze rój pszczół, żołnierzy, gotowych w każdej chwili, zmienić szyk wojskowy z helikoptera w śmigłowiec. W każdym razie najbardziej humorystyczną postacią jest Bajrangi. To na nim skupia się przede wszystkim komizm sytuacyjny. Darzy niechęcią Alexa i przez sporą część filmu próbuje ukatrupić biednego ptaka. Już dawno by go zastrzelił lub pociął piła mechaniczną, tylko biedny boi się gniewu Baggi. I tu małpa ma kolejny problem. Stara się robić wszystko, dzięki czemu będzie uchodzić za nieustraszonego – wymachuje na prawo i lewo spluwami, ewentualnie knuje ze swoim małpim gangiem. Szkoda tylko, że w momencie gdy pojawia się realne niebezpieczeństwo Bajrangi po prostu tchórzy.



Na przykładzie tego bohatera widzimy jak ważna jest osoba, która udziela głosu postaci. Govinda znany jest przede wszystkim jako aktor komediowy. Ma dość charakterystyczny głos, podobnie jak Sunil Shetty. Dlatego Bajrangi w wersji hindi wywołuje głośny śmiech, a ten w wersji angielskiej autentyczny strach i przekonanie, że mamy do czynienia z niebezpieczną małpą. Jeśli chodzi o dubbing to o wiele lepiej wygląda on właśnie w tej indyjskiej wersji. Nie wiem, może uważam tak dlatego, że jestem osłuchana z głosami aktorów? Być może.

Miałam już kończyć, ale zerknęłam w notatki … Piosenki! Bym o nich zapomniała. Kluczowy element nie tylko indyjskiego kina, ale i każdego szanującego się filmu animowanego. Wspaniałe! Rytmiczne! Na okrągło ich słucham, z tą różnicą, że tych po angielsku. O dziwo te w hindi jakoś mi nie podeszły. Polecam zwłaszcza tytułową Delhi Safari. Uwielbiam 🙂

W tym filmie animowanym odnajdziemy popularny i często wykorzystywany przez twórców motyw drogi. Bohaterowie w podróży dojrzewają, zmieniają się, dostrzegają to, na co wcześniej byli nieczuli. W tym, jak i w każdym innym wypadku, i widz sobie coś uświadamia. Tego typu filmy to dobry sposób na przekazanie w rozrywkowy sposób pewnych prawd uniwersalnych. Nieważne czy widz ma kilka, czy kilkadziesiąt lat.

Udostępnij: