Reżyseria: Imtiaz Ali
Występują: Abhay Deol, Ayesha Takia
Premiera: 4 marca
Czas trwania: 157 minut
Język: hindi

Jakiś czas temu widziałam Zindagi Na Milegi Dobara. Dość długo opierałam się przed tym filmem. Niepotrzebnie! Całkiem fajna i sympatyczna opowieść o przyjaźni i zaufaniu. Szczególnie spodobał mi się tutaj Abhay, który wcześniej jakoś nie potrafił mnie zachęcić do swojej osoby.  Po tej produkcji wszystko się zmieniło. Skoro tego pana już polubiłam, to chyba pora okazać mu większe zaufanie. Zatem należy obejrzeć jego debiut!
Viren jest typem lekkoducha. Wrócił do rodzinnego domu ze studiów i nic nie wskazuje na to, aby miał dołączyć do swojego ojca i brata w firmie. Jego głowę zaprząta Karen, której chciałby się oświadczyć. Szkoda, że tak topornie mu to idzie. W międzyczasie ukochana familia zaczyna aranżować ‚młodemu’ małżeństwo. Viren poznaje Aditi. Oboje uzgadniają, że nic  nie będzie z ich małżeństwa. Dziewczyna zostaje odrzucona (obie strony, bliskie bohaterom, wkraczają na wojenną ścieżkę), Viren znów próbuje się oświadczyć ukochanej, ale … jego myśli krążą wokół kogoś, zupełnie innego.
Jakie to było urocze! Nie w znaczeniu, że przesłodzone. Po prosty ten film to miła i sympatyczna opowieść o przyjaźni, która stopniowo zmienia się w miłość, o dojrzewaniu, dokonywaniu wyborów i podejmowaniu, czasem trudnych, decyzji. Na pewno nie powinno powiedzieć się, że jest to kino wysokich lotów. Każdy, kto czyta książki wie, że dzielą się na te zapewniające rozrywkę (czyt. odmóżdżacze) i te ambitniejsze, w których szuka się czegoś o wiele ambitniejszego. Głębi, ukrytej prawdy, czy chociażby poglądów autora na jakieś określone zjawisko (np. Honore de Balzac „Małe niedole pożycia małżeńskiego”). Do Socha Na Tha najlepiej usiąść z nastawieniem na zabawę. Na to, że obserwując losy bohaterów będziemy razem z nimi śmiać się, denerwować i  z niecierpliwością czekać na końcowy rozwój wypadków.

Jednak w pewnym momencie, w film wkrada się niewielki chaos. Totalny mix emocji i uczuć. Raz chce, raz nie chce, później znowu chce, ale po głębszym zastanowieniu znowu nie chce. A my w tym czasie, już jesteśmy świadomi jak się skończy miłość Aditi i Virena. Mimo to Socha Na Tha i tak nam się podoba. Nie potrafię do końca sprecyzować, dlaczego tak bardzo mi się podobało. Biorąc pod uwagę kreację bohaterów i obraz obu rodzin jest to dość ciekawa produkcja. Debiut Abhay’a jak najbardziej udany. Aczkolwiek jego dłuższe włosy, jakoś mi się nie widzą. Bardzo fajnie wypadł w roli  faceta, który kocha jedną pannę, myśli o drugiej, a co najlepsze, przez długi czas, nie zdaje sobie z tego sprawy. Ayesha – jak zawsze śliczna. Ta dziewczyna ma piękną, dziecięcą twarzyczkę. Laleczka 🙂 Doskonale nadaje się do ról typu ułożonej dziewczyny z dobrego domu. Jak dotąd nie widziałam jej występu, w którym by mi się nie podobała. Niestety chyba pomału wpadam w rutynę, jeśli o nią akurat chodzi. No bo ile można grać niewiniątko. Marzy mi się jakaś silna osobowość w jej wykonaniu.

Gdybym miała podsumować film jednym … dwoma słowami to – wart obejrzenia. Pamiętać jednak należy, że nie jest to pozycja, która spodoba się każdemu. Nie odnajdą się tutaj widzowie, którzy cenią w filmie akcje, melodramatyczne zwroty akcji. A ci, którym bliskie są spokojne opowieści miłosne odnajdzie si,e tutaj idealnie.

Udostępnij: