Reżyseria: Rajkumar Santoshi                           Występują: Ranbir Kapoor, Katrina Kaif   Premiera: 6 października                                               Czas trwania: 161 minut                                             Język: hindi

Komedia jest takim gatunkiem filmowym, który ma gwarantować dobrą zabawę oraz  sporą dawkę humoru. Przy czym film niekoniecznie musi być na wysokim poziomie (np. parodia Zmierzchu). Ważne, aby podczas seansu śmiech widza rozbrzmiewał w całym pomieszczeniu. Jeśli komedia ma dobry scenariusz, porywające dialogi i dobra obsadę to sobie poradzi i zyska dobre recenzje. Ajab Premi Ki Ghazab Kahani również jest komedią. I to komedią nie byle jaką, bo z gwiazdami w rolach głównych.

Happy Club to oczko w głowie Prema – głównego bohatera. ‚Organizacja’ ta ma na celu uszczęśliwianie innych ludzi. Warto wspomnieć, że aby stać się członkiem tej, jakże elitarnej (!), grupy trzeba zapłacić nie małą kwotę. Nasz bohater, jak każdy młody człowiek, ma rodziców, którzy martwią się, nie tyle o przyszłość, co teraźniejszość swojej pociechy. Tatuś ciągle krzyczy i ma pretensje do swojego pierworodnego, a kochana mamusia podsuwa rękaw swojemu jedynakowi. Zapewne Prem nadal byłby takim lekkoduchem i obibokiem, gdyby nie strzała amora. Pech chciał, że aniołek nie chybił i sprawił, że Prem pokochał Jenny. Jednak, jak to w komediach romantycznych bywa, coś musi iść nie tak, los rzuca kłody pod nogi, a ukochana okłada kochanka metalową rurą … Ach ta miłość!

Od dawien dawna nie przemęczyłam tak żadnego filmu. Oglądałam go na raty aż 3 razy. Opis fabuły mnie zainteresował, początek filmu niestety nie. Na szczęście później się rozkręciło, ale tylko po to, by po pierwszej części stoczyć się po całej linii. Większego humoru na miarę dobrej komedii brak.Zdarzają się pojedyncze sceny, które faktycznie bawią, ale nie rozśmieszają do łez. Uśmiechnęłam się na widok Ranbira … uch …  rozczochranego Prema mieszającego coś w wielkim kotle. Diabolicznej wersji Kapoora mówię zdecydowane i pożądliwe TAK 😀 Natomiast nie ubawiła mnie w ogóle scena porwania Jeeny w drodze na ślub, ani Prem z wąsiskiem i w stroju szofera. Cóż! Tak bywa. Za to jest jeszcze jedna scena, która podobała mi się najbardziej. Odbicie bohaterki z rąk bandziorów. Zdanie brzmi niezbyt zachęcająco, ale to jak Jenny uderzała biednego Prema za każdym razem w głowę wyglądało uroczo, choć z pewnością dla bohatera musiało być szczególnie bolesne 🙂

Na plus epizod Salmana. Była dziewczyna jako wielka fanka i znajomy z tego samego podwórka udający najlepszego przyjaciela. Z jednej strony oklepany pomysł, ale aktorska realizacja – brawo!

Nad Ranbirem mogę się rozpisywać bez końca, ale ograniczę się jedynie do tego, że nieważne  w jakim gniocie by zagrał to i tak wypadnie rewelacyjnie. A jąkające się wcielenie tego aktora jest po prostu słodkie 🙂 Aż serce mnie ściskało na widok cierpiącego Prema. Postać Katriny również przypadła mi do gustu. Szczerze tutaj polubiłam ją i jej mimikę. Ona też się jąkała, chociaż już nie tak ujmująco jak RK.

Piosenki ciekawe, teledyski interesujące, jednak ogólnie soundtrack nie zapada w pamięć. Odkąd obejrzałam film nie czuję wewnętrznej potrzeby włączenia sobie któregoś z numerów. Mimo to, by oddać w pewien sposób sprawiedliwość kompozytorom  szukam czegoś co, być może, zapadło w zakamarki mej dziurawej pamięci (:D).  Z przykrością muszę stwierdzić, że nic takiego nie odnajduję …

Co do duetu RK-Kat. Naprawdę przyjemnie ogląda się ich razem na ekranie. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że między nimi jest prawdziwa chemia. Jakkolwiek zagrali dobrze, myślę, że para głównych aktorów to za mało, bym w przyszłości ponownie obejrzała ten film …

Udostępnij: