Reżyseria: Rajiv Mehra
Występują: Shahrukh Khan, Urmila Matondkar, Naseeruddin Shah, Shammi Kapoor
Premiera: 8 lipca
Czas trwania: 171 minut
Język: hindi

 

Jakiś czas temu zrobiłam sobie powtórny seans z Chamatkar. Musicie wiedzieć, że bardzo lubię ten film.  Obraz średni, w muzyce szumy, efekty specjalne do kitu itp. Eee tam … Nie szkodzi. Cuda się zdarzają (polski tytuł) ma dla mnie pewien, bliżej nieokreślony, urok. Wiele razy wracałam już do niego, a i coś mi się wydaje, że obejrzę go jeszcze mnóstwo razy. Może nie tyle dla samej historii, ale dla młodziutkiej Urmili, Shahrukh’a oraz Nasseruddina (szczególnie tego ostatniego), którzy wprost czarują widza.
Sunder Srivastava to młody, pełen energii i zapału chłopak. Od początku daje się poznać widzowi jako dobroduszny, ufny, ale i nawiny bohater. W wiosce, w której mieszka, chce zbudować szkołę dla dzieci. Niestety brak jakichkolwiek funduszy mu to uniemożliwia. Za radą „przyjaciela”, który zbija majątek za granicą, Sunder wyjeżdża do Mumbaiu. Niestety na miejscu zostaje okradziony. Bez pieniędzy, bez dachu nad głową oraz z rozpaczą w sercu  idzie spać na cmentarz. Tam spotyka ducha gangstera. Dwadzieścia lat temu Marco został zamordowany przez swoich popleczników, a jego fortuna zagarnięta. Zjawa, którą widzi tylko chłopak, obiecuje mu nagrodę za pomoc w naprawieniu błędów życia i ukaranie swoich oprawców.


Film pochodzi z 1992 roku, zatem sami rozumiecie, że nia ma sensu rozwodzić się nad efektami specjalnymi. To na czym najlepiej jest się skupić to gra aktorska. Po kolei … Urmila Matondkar na pierwszy ogień. Przesympatyczna młoda dziewuszka. Już w chwili, w której się pojawia robi strasznie dużo hałasu i to ona jest prowodyrem, jeśli chodzi o zgnębienie Sundera w przedziale pociągu.  Owy moment jest jednym z moich ulubionych, plus świetna piosenka  z wymalowanym jak panna Khanem 😉 Wyraz przerażenia na jego twarzy bezcenny.


Chamatkar był pierwszym filmem, w którym mogłam podziwiać talent aktorski Urmili oraz jej urodę. Drobna dziewczyna z burzą loków bądż krótko przyczesanymi włoskami, zależnie od sceny. Polubiłam ją od pierwszej chwili, kiedy pojawiła się na ekranie, choć zgnębiła wtedy głównego bohatera. Mala jest dziewczyną, z którą każdy chciałby się zaprzyjażnić (w sensie ogólnym). Ma mnóstwo energii, jest miła, pomocna, robi dużo szumu, ale to dodaje jej tylko uroku. Duet jej i Shahrukh’a może nie jest wspaniały, nie zachwyca, a chemię między nimi ciężko dostrzec, jednak obserwując ich ma się wrażenie, że tworzą naprawdę symaptyczną parę.

Sunder!? Jaki jest Sunder? Na pewno spokojny i opanowany. Nie chce robić nikomu przykrości. Po prostu ma bardzo dobre, wrażliwe serduszko. Jego marzenie o wybudowaniu szkoły jest tak naprawdę marzeniem nieżyjącego już ojca. Jak nietrudno się domyślić, między nim, a Malą zaiskrzy. Dziewczynę urzeknie jego odwaga, kiedy uda mu się przepędzić na chwilę łobuzów. Ha! Kto myśli, że ten naiwniak poradziłby sobie z dwoma bandziorami jest w błędzie. Gdyby nie pomoc Marco zarówno Sunder, jak i pozostali uczniowie collegu, długo zbieraliby się z ziemi. Niewątpliwą gwiazdą tej produkcji jest Nasseruddin Shah. Znakomicie wcielił się w rolę ducha – byłego gangstera. Taki wyluzowany, zabawny, zawsze w pogotowiu miał jakieś miłe, pocieszające słowo dla Sundera. Bardziej przypadł mi do gustu jako widmo, niż ganster, którego celem jest powiększanie fortuny.

Oczywiście, prócz tej trójki można podziwiać również innych aktorów. Z tego co udało mi się skojarzyć gra tu  między innymi,nieżyjący już, Shammi Kapoor (1931-2011), Ashutosh Gowariker – reżyser takich filmów jak: What’s Your Raashee, Swades, Jodhaa Akbar, czy Lagaan, Johnny Lever, czyli czołowy komik Bollywood oraz Tinu Anand, którego twarz z powodzeniem zniechęca mnie do sięgnięcia po film, w którym gra chociażby małą rólkę. Z tego co widać talentu w filmie co nie miara 😉 Shammi świetnie pasował do roli teścia Marco, chociaż pola do popisu dużego tu nie miał. Gowariker mignął kilka razy, niestety wiekszej uwagi na siebie nie zwrócił, Johnny jak to Johnny wzbudził śmiech, a Tinu obrzydzenie. Jednak niewątpliwie nadaje się do grania typów spod ciemnej gwiazdy.

Niektórzy z moich znajomych nie przepadają za filmami, w których mają do czynienia z istotami nadprzyrodzonymi, mianowicie z duchami. Horrory horrorami, ale chodzi tu raczej o kino, chociażby familijne. Nie ma u nich znaczenia z jakiego regionu film pochodzi. Z kolei dla mnie takie magiczne elementy są jak najmilej widziane. Weżmy chociaż Paheli, czy Bhootnath.

Nim skończę dodam jeszcze kilka słów o soundtarcku. O jakości dżwięku, podobnie jak efektów specjalnych, nie wspominam 😉 Takimi starymi filmami trzeba się po prostu cieszyć i nie przejmować techniką. W filmie osadzono aż dziewięć piosenek. Według mnie sporo, ale dla niektórych może i tak za mało. Szczególnie dlatego, że wśród wykonawców znalazły się takie głosy jak Kumar Sanu, Alka Yagnik , Asha Bhosle, Sukhwinder Singh czy wielbiony przeze mnie Udit Narayan (chyba gdzieś o tym już wspominałam 😉 ). Piosenki nie zapadają w pamięć na długo. Wracać się do nich szybko nie wraca. Mimo to w trakcie seansu słucha się ich dość przyjemnie, a niemałą niespodzianką jest fragment melodii w Jawani Deewani z innego filmu Khan’a – Baazigar.

Ten film chyba zawsze będę miło wspominać. Powrót do niego (Ba! do jakiegokolwiek oldschoola z SRK) co jakiś czas jest dla mnie dobrym sposobem na poprawienie nastroju. Świeżość, naturalność, komizm – to to, co podoba mi się w starych rolach Khan’a. Jego dołeczki wydają się bardziej urocze, włosy bardziej poczochrane, a w oczach widzę błysk, którego teraz nie potrafie dostrzec. Ach! Wspomnienia. Na szczęścia jak ktoś nie widzi tego aktora w rolach współczesnego amanta zawsze może sięgnąć po hity sprzed lat. I chwała ci Boże za to!

Udostępnij: