Dzisiaj pojawiła się pierwsza piosenka promująca najnowszy film Shahrukh Khan’a, Katriny Kaif i Anushki Sharmy. Jab Tak Hai Jaan, bo o tym filmie mowa, jest nadchodzącym, a zarazem ostatnim (ponoć) w karierze filmem wujka Yash’a 🙂 Jak podają różne portale w ciągu czterech dni trailer został wyświetlony przez internautów ponad 2 miliony razy. Wszystko fajnie i naprawdę cieszę się, że Jab Tak Hai Jaan może okazać się hitem.
Poczytałam sobie co nieco komentarzy, zarówno na portalach zagranicznych jak i rodzimych, i dochodzę do wniosku, że jest jedynie niewielka grupka ludzi, których czekanie na film, materiały promocyjne i nowe piosenki, nie jara. Przyznam się, że ja należę do grona tych osób. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam zwiastun nie pojawiły się u mnie żadne emocje (z resztą u Katriny też ich kompletnie nie widać). Ładne zdjęcia, piękne plenery i scenografia, śliczna Anushka, Katrina – drewienko i Shahrukh, który jest ,bo musi być. Szczerze, to prócz aspektów technicznych i Anushki (sama się sobie dziwię) nic mnie nie interesuje.
Może i przykre, ale prawdziwe. Zwłaszcza, że jeszcze dwa lata temu dałabym się pokroić za film z Khan’em. To o trailerze, a co z piosenką? Całkiem dobra, nawet bardzo dobra, aczkolwiek wokal tego pana ciągle mi nie pasuje i gryzie się z klipem (dlatego słucham, a nie oglądam), który jest bardzo fajnie zrobiony i przy okazji ukazuje piękno Londynu. Nie pasuje mi nie tylko głos, ale mam problemy z odbiorem postaci wykreowanej przez Shahrukh’a w tej piosence. Tony makijażu nie zakryją wieku aktora, niestety 🙁 A kinowe romanse panów w ‚średnim wieku’ z młodziutkimi aktoreczkami wydają mi się coraz bardziej kuriozalne.
Wylałam swoje żale. Nie chcę jednak byście odebrali ten wpis jako atak na fanów Shahrukh’a i Jab Tak Hai Jaan. Co to to nie – nie taki był mój zamysł. Nie mi oceniać jakie filmy lubicie, jakich aktorów kochacie i za kogo dalibyście się pokroić 😉 Każdy ogląda co lubi i nikt nie ma prawa wtryniać mu się w gusta. Po prostu zazdroszczę wszystkim tym, którzy tak pozytywnie podchodzą do tego filmu. Też bym tak chciała, a nie potrafię. Mam nadzieję, że tak jak w przypadku Ra. One, coś co na początku odbierałam sceptycznie, na końcu przyjmę z uznaniem i schylę czoła ku kolejnemu dowodowi na geniusz Yash’a Chopry.

Udostępnij: