Reżyseria: Abhinay Deo
Występują: Abhishek Bachchan, Kangana Renaut, Anupam Kher, Boman Irani, Jimmy Shergill, Shahana Goswami,
Premiera: 1 kwietnia
Czas trwania: 135 minut

Język: hindi

Kino akcji, pościgi,podstępna intryga? Każdy, kto nie stroni od tych elementów filmu, a co za tym idzie – nie pogardza kinem akcji, sięgnie pewnie po Game. W rolach głównych gwiazdy Bollywood: Abhishek Bachchan, Kangana Renaut, czołowy ojciec Bollywood – Anupam Kher, Boman Irani oraz Jimmy Shergill, mi znany z MohabbateinDil Hai TumhaaraA Flat, a także z krótkiego występu w My name is Khan. Teoretycznie ta produkcja miała wszelkie prawo, by walczyć o sukces w rankingu najbardziej dochodowych i najchętniej oglądanych filmów (box-office). Niestety tylko teoretycznie, ponieważ z tego co mi wiadomo film okazał się klapą w Indiach.  Widać, że imponująca obsada, dobra muzyka, ciekawy pomysł na fabułę to za mało, by widzowie z Azji szturmowali kina. 

Samos. Grecka wyspa położona na Morzu Egejskim. Tuż obok wybrzeży Azji Mniejszej. Miejsce, którego właścicielem jest Kabir Malhotra – miliarder i biznesmen. Mężczyzna zaprasza na nią cztery osoby. Wśród nich znajduje się przemytnik narkotyków, bollywoodzki aktor, tajlandzki polityk i młoda dziennikarka. Każde z nich ma swoją rolę do odegrania w tej historii. Każde też, zostaje zwabione na wyspę pod pretekstem osiągnięcia pewnych korzyści. Jakież będzie ich zdziwienie, kiedy gospodarz wyjawi im rzeczywisty powód tego osobliwego spotkania. Nie będzie pieniędzy, sensacyjnego materiału na pierwszą stronę gazety, lecz zakucie w policyjne kajdany. Zapewne do tego by doszło, gdyby Kabir Malhotra nie popełnił samobójstwa. A może to jednak było morderstwo? Jeżeli tak, to kto z bohaterów odpowiada za śmierć miliardera?

Oj, było ciężko oprzeć się temu filmowi. Fabuła przypomina dobry kryminał w stylu Agathy Christie, szkoda tylko, że realizacja wyglądała zgoła odmiennie, niż to sobie wyobrażałam. Już wyjaśniam … Spodziewałam się rozwoju akcji, który polegałby na rozwiązywaniu sprawy przez policję tam, na miejscu, a nie wypuszczeniu ewentualnych podejrzanych i śledzeniu ich w ‚naturalnym środowisku’, że tak to nazwę. Moje zachcianki pozostały zatem moimi, a reżyser zrobił po swojemu 😉 Zaangażował bardzo dobrych, doświadczonych aktorów. Anupam Kher otrzymał rolę, oczywiście, ojca i miliardera, Boman zagrał polityka z Bangkoku, który pod przykrywką pomocy sierotom w rzeczywistości rozkręca biznes z prostytutkami, Jimmi jako bollywoodzki aktor jest dowodem na to, że jedno morderstwo prędzej czy później doprowadzi do kolejnego, a kariera często jest ważniejsza od ludzkiego życia.

Wszystkie kreacje stworzone przez aktorów sprawiały wrażenie autentycznych oraz nieprzerysowanych. Podczas oglądania Game nie odniosłam wrażenia, by któreś z nich grało sztucznie, czy na siłę. Doskonale wczuli się w swoje postaci. Najbardziej podobał mi się Abhi, szczególnie jego impertynencja i bezczelność w stosunku do pozostałych osób oraz nad wyraz specyficzne i niezrozumiałe przeze mnie poczucie humoru, jakim się charakteryzował. Kangana też mi się podobała. Opanowana, dość chłodna profesjonalistka. Typ kobiety, której nie wytłumaczysz, że ma przestać się czymś interesować. Anupam w roli złamanego ojca, który wszystko stracił wypadł także nieźle.

Nie mogło się obyć bez wątku miłosnego. A jakże, jest i on. Lekko zarysowany, nie odwraca uwagi od właściwej fabuły. Stanowi ciekawe urozmaicenie oraz wyjaśnia emocjonalny związek Neila ze śledztwem. Zbudowana na potrzeby filmu intryga niebywale mnie zaskoczyła. Wspominałam już o fabule przywodzącej na myśl stare, dobre kryminały. W czasie, kiedy myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy dochodziło do zmiany kierunku w akcji. Samo zakończenie mną specjalnie nie wstrząsnęło , ale na pewno zaskoczyło. Przyznam się, że przez krótką chwilę dobrze wskazywałam winnego. Jedynie byłam zdumiona pobudkami jakie nim kierowały.

Game stanowił dla mnie swoisty oddech od romansideł i komedyjek, do których mam ogromną słabość. Nic na to nie poradzę, że uwielbiam filmy kolorowe, z odpowiednią porcją humoru i miłości. Warto jednak czasami sięgnąć po zupełnie inny gatunek, nigdy nie wiadomo,czy akurat nie zdobędzie on naszego uznania.

Udostępnij: